Porwana, część 14

Cześć,
będę nudna i zacznę od: dziękuję za Wasze komentarze :*
Mobilizują mnie do znalezienia czasu w tej całodziennej gonitwie i dalszego pisania ;)
Do napisania tej notki podchodziłam chyba z cztery razy, stworzyłam coś, potem kasowałam i tak w kółko. Ostatecznie postanowiłam, że początek będzie trochę inny. Do tej pory zawsze przedstawiałam wydarzenia z perspektywy Jude, przez to, wiecie to, co wie dziewczyna. Nie jestem pewna czy „wstęp” coś wyjaśni czy jeszcze bardziej namiesza. Cokolwiek będzie to mam nadzieję, że mnie nie zlinczujecie. Nawet teraz, gdy dodaję notkę, nie jestem przekonana, czy to, co stworzyłam jest dobrym pomysłem. Ale mówią: „Nie myli się tylko ten, kto nic nie robi”. Oceńcie sami ;)

PORWANA, część 14

Klaus pożegnał czułym pocałunkiem ukochaną. Chłodne powietrze wdarło się do domu, gdy Julia wyszła na zewnątrz. Czarodziej potarł dłońmi o ramiona, chcąc się rozgrzać. Ulicę rozświetlały pojedyncze latarnie, w pobliżu nie było widać żywej duszy, nie licząc oddalającej się z każdym krokiem kobiety jego życia. Pomachał do niej, Julia odmachała posyłając mu jeden ze swoich najpiękniejszych uśmiechów. Zamknął drzwi i udał się do salonu. Tam na dużej narożnej kanapie leżał Jake wpatrując się w telewizor.

-Coś ciekawego? -zapytał siadając obok blondyna.

-Zależy co uważasz za ciekawe -ani na chwilę nie oderwał wzroku od szklanego ekranu, elegancka prezenterka wiadomości opowiadała o wypadku autobusu, w wyniku którego zginęło kilkadziesiąt osób.

-Wiem, że lubisz filmy. Kilka tytułów znajdziesz w szafce pod telewizorem, może coś ci się spodoba -chłopak skinął głową. Po trwającej dosłownie kilka sekund ciszy Klaus postanowił zadać kolejne pytanie, nie mogąc liczyć na jakiekolwiek zainteresowanie rozmową ze strony młodego McGhart’a -Zastanawiałem się też, dlaczego wczoraj zachowałeś się tak nieuprzejmie w stosunku do Jude.

-Już mówiłem, jestem egoistą -wyrzucił z siebie słowa niczym wyuczoną regułkę.

-Ktoś kto cię nie zna, może uwierzy. Nie ja -Jake wzruszył ramionami -Nie chcesz rozmawiać. W porządku. Pamiętaj jednak, że nie jestem Jack’em. Nie wszyscy są tacy jak twój ojciec.

-Tak jest lepiej -odparł blondyn, gdy Klaus podniósł się z miejsca -Lepiej, że mnie nienawidzi.

-Dlaczego tak mówisz? -zmierzył chłopaka uważnym spojrzeniem.

-Łatwiej jest zranić bliską osobę, niż pozwolić jej zostać wiedząc, że w końcu i tak się ją zawiedzie.

-To mocne słowa. Ale znaczą również, że zależy ci na Jude.

-To dobra dziewczyna. Zasługuje na coś więcej niż to gówno, którym uczynił jej życie Jack.

-Zdajesz sobie sprawę, że nie możesz ciągle odtrącać ludzi. W końcu będziesz musiał kogoś do siebie dopuścić.

-Przez dwa lata byłem zupełnie sam, nikt przeze mnie nie cierpiał.

-Wcześniej coś takiego miało miejsce? -blondyn wymienił spojrzenie z czarodziejem, Klaus usiadł na powrót na kanapie -Czujesz się winny śmierci Nicki? -chłopak nadal milczał uważnie wpatrując się w czerwony pasek u dołu ekranu podający najważniejsze informacje dotyczące wypadku autobusu -Chodzi o Cadence? -kontynuował mag, chcąc wyciągnąć jak najwięcej od młodego McGhart’a.

-Cadence nie była zła. Potrzebowała osoby, która nauczyłaby ją wykorzystywać magie w dobrych celach. Autorytetu, który nie pragnąłby ponad wszystko władzy nad światem.

-Nie mogłem nic zrobić. Nie mogłem też pomóc tobie…

-Nigdy nie chodziło o mnie. Ja potrafiłem przeciwstawić się Jack’owi -na chwilę między mężczyznami zapanowała cisza. Słowa, które zostały wypowiedziane odbijały się echem -Jack pozwolił mi i Jude uciec. Uważasz, że zrobił to bez powodu? -blondyn zdecydował się pierwszy przerwać milczenie.

-O pewnych rzeczach wolałoby się nie wiedzieć. Powiedziałeś o tym Jude?

-Nie -odparł blondyn kiwając głową na boki.

-Dlaczego?

-Kilka razy chciałem to zrobić. Wczoraj, gdybym nie wyszedł, powiedziałbym jej wszystko.

-Dlaczego tego nie zrobiłeś. Zdajesz sobie sprawę, że prędzej czy później prawda wyjdzie na jaw. Jude dowie się, że nie byłeś z nią szczery…

-Chcę, aby mnie nienawidziła -powiedział z pełną stanowczością w głosie.

-Uważasz, że ją chronisz, ale czy na pewno? -na czole czarodzieja można było zaobserwować pojawienie się poprzecznej bruzdy, jego brwi zbliżyły się do siebie. Jake natomiast wciąż wpatrywał się w telewizor, co czynił przez praktycznie całą rozmowę, okazjonalnie jedynie zaszczycając swojego rozmówcę spojrzeniem. Klaus wstał z kanapy, skierował się w stronę swojej sypialni -Nie uważasz, że powinieneś przestać zastanawiać się nad tym czego chce albo czego nie chce Jack, a zacząć myśleć o tym czego chcesz ty? -zapytał nim opuścił pomieszczenie.

-Chciałem się oświadczyć Nicki. Chciałem spędzić z nią resztę życia -Jake sięgnął ręką do kieszeni bluzy, wyjął z niej złoty pierścionek z pojedynczym pięknym kamieniem, na którym skupił spojrzenie -Jest w naszej rodzinie od pokoleń -od środka widniał grawer „Na zawsze twój, MMG” -Powinien znajdować się na palcu Nicki.

***

Jude obudziła się z książką przy głowie. Przypomniała sobie, że dzień wcześniej przed spaniem postanowiła poczytać powieść, którą znalazła na niewielkim regale w pokoju gościnnym. Chciał czymś zająć swoje myśli. Odnalezienie Roberta było dla niej sukcesem, pierwszym krokiem na drodze do pokonania Jack’a. Kolejnym miała być rozmowa z chłopakiem i przekonanie go, aby pomógł im wprowadzić ten szalony plan w życie. Jude powiedziała kiedyś swojej koleżance, że kobieta zawsze przegra z pasją faceta. Szczególnie, gdy jest nią sport i kumple. Została wtedy wyśmiana, jednak dziewczyna uważała to, co powiedziała za prawdziwe. Tak została wychowana. Czarodziejka pomyślała o swoim tacie, on podobnie jak Robert od zawsze jest bardzo blisko związany z aktywnością fizyczną, wszelkimi jej formami. Począwszy od tradycyjnej męskiej piłki nożnej, poprzez siatkówkę, a na zapasach skończywszy. Swoją drogą brunetka nie miała pojęcia, co w tym ostatnim sporcie jest takiego ekscytującego. Dorośli faceci obściskujący się na macie w dość dziwnych, jej zdaniem zdecydowanie za dużo odsłaniających „trykotach”. Brzmi karykaturalnie. Jej ojciec często bywa poza domem, na różnego rodzajów zawodach, czy innych ważnych wydarzeniach sportowych. Związane to jest z jego pasją, wykształceniem, a także poniekąd wykonywanym zawodem. Jest trenerem, zawodnikiem, a także sędzią. Jude przywykła do tego typu nieobecności. Dlatego też nie protestowała, gdy Robert zaproponował, aby przełożyli rozmowę o tym skąd wie kim ona i Jake są oraz jaki jest jego stosunek do świata magii na inny dzień. Przyjęła pozycję siedzącą, gdy do jej nozdrzy wdarł się przyjemny zapach śniadania dostający się przez uchylone drzwi jej pokoju z kuchni. Pospiesznie wstała z łóżka, narzuciła na piżamę bluzę, jak to miała w zwyczaju, a zaraz potem popędziła do pomieszczenia, w którym przy kuchence stał nie kto inny tylko Klaus.

-Dzień dobry -przywitała się, jednocześnie uważanie przyglądając się blondynowi, który siedział przy stole przeglądając gazetę.

-Mam nadzieje, że lubisz jajecznicę, bekon i tosty -odparł Klaus kładąc przed nią talerz z wymienionymi przez siebie przysmakami -Mleko do tego? Woda?

-Może być woda -odparła sięgając po widelec, była taka głodna, a na sam widok posiłku leciała jej ślinka, w jej domu śniadania każdy przygotowywał sobie sam i były to zazwyczaj kanapki z serem lub dżemem, nie mogła się przestać uśmiechać na samą myśl, że jest tutaj tak rozpieszczana.

-Mam nadzieję, że nie jesteś na mnie zły, że zaprosiłam tutaj Roberta -zwróciła się do czarodzieja, gdy skończyła przeżuwać kęs tosta.

-Dobrze zrobiłaś -uśmiechnął się do dziewczyny.

-Pomyślałam, że… -zamilkła na chwilę szukając odpowiednich słów -Może mógłbyś uczyć mnie czarów. Znam podstawy, nie mam problemów z prostymi zaklęciami. Ale skoro już posiadam takie zdolności, chciałabym móc się doskonalić.

-Cieszę się, że to zaproponowałaś.

Śniadanie przerwał dźwięk dzwonka, Jude spojrzała w stronę czarodzieja.

-Otworzę -odparła wstając z miejsca -To pewnie Robert.

Czarodziejka udała się korytarzem do drzwi wejściowych. Przez małe ozdobne okienko od razu rozpoznała bruneta.

-Cześć. Cieszę się, że przyszedłeś -odparła wpuszczając go do środka.

-Hey Jude, don’t be afraid* -zanucił z uśmiechem na twarzy -Hey Jude, don’t let me down* -puścił oczko w stronę dziewczyny, a następnie odłożył na podłodze sportową torbę, na którą rzucił kurtkę.

-Bardzo oryginalne -odparła czarodziejka, sama nie mogąc przestać się uśmiechać.

-Od dłuższego czasu chodziło mi po głowie -dziewczyna poprowadziła go do salonu, gdzie na kanapie siedział Klaus, a oparty o ozdobny kominek stał Jake.

-Nie spodziewałem się takiego powitania -oznajmił Robert na widok mężczyzn.

*zapewne znacie piosenkę „Hey Jude” Paula McCartney’a -podaję tytuł na wszelki wypadek ;)

/Miłośniczka kryminałów

18 myśli nt. „Porwana, część 14

  1. ~Angelika

    Biedny Jake, stracił swoją ukochaną, a tak poza tym, chciałam powiedzieć, że z teho Klausa niezła kura domowa. Też chce takiego faceta, co bedzie mi cały dzien tylko żarełko podtykał hehe No i z Robertem jeszcze nic sie nie wyjaśniło. Moze doczekam sie tego w nastepnym wpisie. Czuje sie zadowolona. Całkiem sporo dzisiaj u ciebiee nadrobiłam ;D

    Odpowiedz
    1. Ash Autor wpisu

      Następnym razem postaram się o dłuższą notkę, ale nie obiecuje, bo ostatnio jestem strasznie niezdecydowana i co chwile coś bym zmieniała :P
      Więcej niż dwoje głównych bohaterów daje więcej pola do popisu ;)

      Odpowiedz
  2. ~ayden

    Jake facet ze smutną przeszłością, która tłumaczy jego zmiany nastroju. Lubię go mimo wszystko, ale mam nadzieję, że Robert popchnie go do tego, żeby zrozumiał że obpk mam cudowną kobietę która nie chce dla niego źle. I może przestanie się bać kiedy dostrzeże co może stracić. Chyba że się wycofa.
    I fajnie że Klaus nauczy ją magi, może będzie jeszcze lepszym nauczycielem.
    I czekam co wspólnie wymyślą :)
    Buzia :*

    Odpowiedz
    1. Ash Autor wpisu

      Wiesz, że Twój komentarz jest 100 na moim blogu, poza tym tak ładnie napisany, czytam go już któryś raz, dziękuję :*
      heh, widzę, że jest Was więcej osób, które mają nadzieję, że pojawienie się Roberta wpłynie na Jake’a :P

      Odpowiedz
  3. Marzycielka

    Hej :)
    Bardzo mi się podoba to, co piszesz. Przyznam, że nie ogarniam jeszcze o co chodzi za bardzo, ale pomału będę nadrabiać pozostałe części.
    Dodaję Cię do ulubionych :)
    Buziak :*

    Odpowiedz
  4. ~Alikus

    Hej :-)
    Serdecznie zapraszam na http://shook-us5-opowiadanie.blog.onet.pl gdzie pojawił się nowy rozdział.
    Liczę, że wpadniesz i pozostawisz swoją opinie

    P.S. Zaczęłam czytać Twoje opowiadanie i bardzo mi się podoba. Obiecuje, że kiedy wszystko nadrobię zostawię odpowiedni komentarz :-) Mam nadzieje, że będziesz mnie powiadamiała o kolejnych rozdziałach.

    Odpowiedz
    1. Ash Autor wpisu

      Dziękuję za informację. Cieszę się, że podoba Ci się opowiadanie ;)
      I będę Cię informować o kolejnych rozdziałach :)

      Odpowiedz
  5. ~JW

    Super. Perspektywa ze strony faceta, jak do tej pory była dziewczyna jest super, ja bardzo tak lubię, choć to trudne, bo trzeba raz myśleć jak facet, raz jak dziewczyna :)
    pozdrawiam

    Odpowiedz
    1. Ash Autor wpisu

      heh, masz rację ;) może to być kłopotliwe.
      raczej większość notek będzie z perspektywy Jude, chociaż nie ukrywam, że może jak mnie znowu natchnie to… kto wie :P

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>