O mnie

Cześć,
jestem Patrycja :D

Podobnie jak Jude, główna bohaterka opowiadania „Porwana”, jestem studentką chemii, a także biologii. Kiedyś byłam nawet brunetką jak czarodziejka, jednak jestem naturalną blondynką i obecnie wróciłam do mojego koloru, więc z wyglądu bliżej mi do Nicki :P
Pisanie opowiadań to taka moja pasja, zajmuję się tym odkąd pamiętam. Pierwszą dłuższą historię stworzyłam będąc w gimnazjum zafascynowana serialem „Kryminalni”. Jak się można łatwo domyślić Marek Brodecki i Basia Storosz to główni jej bohaterowie. Potem nie mogłam się od pisania oderwać.

 

Pomyślałam, że to dobre miejsce, aby zamieścić tutaj „Złą królową”. W końcu to tak jakby historia o mnie ;)

 

Zła królowa

Wiesz, co jest największą tragedią tego świata?
Ludzie, którzy nigdy nie odkryli, co naprawdę chcą robić i do czego mają zdolności.
Synowie, którzy zostają kowalami, bo ich ojcowie byli kowalami.
Ludzie, którzy mogliby fantastycznie grać na flecie, ale starzeją się i umierają,
nie widząc żadnego instrumentu muzycznego, więc zostają oraczami.
Ludzie obdarzeni talentem, którego nigdy nie poznają.
A może nawet nie rodzą się w czasie, w którym mogliby go odkryć.”

Dawno dawno temu w odległym królestwie żyła zła królowa. Jej zamek mieścił się na wzniesieniu, górując ponad miastem. Był wielki i piękny, zachwycał zarówno z zewnątrz, jak i od środka. Mieściły się w nim trzy garderoby, każda pełna starannie uszytych sukien, niektóre zdobione były najprawdziwszym złotem. Jedno pomieszczenie przeznaczone było tylko i wyłącznie na ozdoby, miliony kolczyków, naszyjników, a także bransoletek. Zamek otoczony był ogrodami, które jak można się spodziewać zadbane były w każdym, nawet najdrobniejszym szczególe. Wielu zastanawiało się dlaczego złą królowa jest zła, wielu słyszało, że kiedyś wcale taka nie była. Jak do tego doszło?

Zła królowa wychowywała się w kochającej, prawdziwej rodzinie. Miała wszystko, czego tylko zapragnęła. Dlaczego więc była taka okrutna, a jej serce przepełniał lód? Czyżby urodziła się zła? Czy człowiek rodzi się dobry lub zły? A może człowiek ma w sobie po tyle samo dobra i zła, a dopiero później kształtuje się jego osobowość. Głównie dzięki osobom, które spotykają na swojej drodze. Ludziom, którzy rozwijają ich charakter, stawiając im wyzwania. Podnosząc na duchu w ciężkich chwilach. Ciesząc się ich szczęściem, dzieląc się z nimi własnym szczęściem. Pozwalając im być częścią własnego życia. Gotowi rzucić wszystko dla bliskiej osoby, gdy zajdzie taka potrzeba. Będąc ich przyjaciółmi, a czasami będąc ich najzacieklejszymi wrogami. Jeżeli wierzyć w opowieści osób, które znały królową, gdy była młoda, to była ona normalną dziewczyną. Spotykała się z przyjaciółmi, była dobrą uczennicą. Może nie wybitną, ale zawsze dążyła do perfekcji w tym, co robiła. Lubiła wyszukiwać sobie nowe zajęcia, każdemu poświęcała całą siebie. Szkicowała, starając się nauczyć jak najdoskonalej odwzorować ludzką sylwetkę. Próbowała swoich sił również grając na gitarze. Ponad wszystko kochała czytać książki, miała ich wiele na półkach w królewskiej bibliotece. Uprawiała sporty, jeździła konno, grała w siatkówkę, a nawet w piłkę nożną z chłopakami na boisku. Przemierzała królewski dziedziniec w rolkach, ucząc się pokonywać w nich przeszkody. Lubiła też tańczyć, chodź tancerką była raczej marną. Wszyscy wierzyli, że wyrośnie na wspaniałą, mądrą i sprawiedliwą królową. Dlaczego więc teraz była największą tyranką jaką znało jej królestwo? To pytanie spędzało sen z powiek wielu osobom, szczególnie jej dawnym przyjaciołom, z którymi nie utrzymywała obecnie żadnego kontaktu. Przecież była kiedyś taka wesoła, radosna. Ludzie pamiętali ją zawsze uśmiechniętą, szaloną w swoich czynach. Ale czy to nie właśnie ludzie najsamotniejsi są najmilsi, najsmutniejsi uśmiechają się najjaśniej, a najbardziej zniszczeni są najmądrzejsi, a wszystko dlatego, że nie chcą widzieć nikogo innego cierpiącego w sposób w jaki oni cierpią. Może serce złej królowej już od dawna powoli skuwał lód, a nikt nie był w stanie tego zauważyć dopóki nie było za późno? Sama siebie czasami tak usprawiedliwia, zwalając odpowiedzialność na innych. Że powinni byli wcześniej dostrzec, że coś jest nie tak. Szybko jednak zdaje sobie sprawę, że wina leży tylko po jej stronie. A powód jej przemiany okazał się zupełnie inny. Zła królowa przez wiele lat żyła przeszłością i z obawą o przyszłość. Wieczorami siedziała samotnie po ciemku w swojej sypialni zastanawiając się, jak powinna postąpić. Co zrobić, aby sprostać wymaganiom innych, aby udowodnić, że jest warta ich zaufania. Że podoła wszystkim obowiązkom. Tak bardzo pragnęła robić w życiu coś ważnego, coś co nie poszłoby w zapomnienie. Jednak o wiele bardziej bała się, że zawiedzie. Strach przed porażką paraliżował ją. Sprawiał, że nie podejmowała nawet prób walki.

Kiedyś, gdy królowała była dzieckiem, potrafiła czerpać przyjemność z drobiazgów. Była księżniczką w pięknej sukni i trampkach, nie bojącą się upaść, aby później odnaleźć w sobie siłę i powstać. Popełniała błędy, potrafiła się do nich przyznać. Sama dość często starała się uczynić zwykły świat ciekawszym. raz nawet spisała listę rzeczy, które powinna uczynić, aby zapisać się na kartach historii. Pojawiły się wśród nich: zdobycie nagrody nobla, napisanie wspaniałej książki, nagranie filmu, a także szybka prezydentura i wiele innych. Niekiedy własne pomysły wydawały się jej szalone, rzadko jednak zawracała sobie głowę zastanawianiem się: co myślą o tym inny. Jednego była pewna, jej najbliżsi przyjaciele lubi ją taką jaką jest. Nie przeszkadzały im jej spontaniczne zachowania. Jedyne co miała sobie do zarzucenia, to fakt, że wydawało jej się, że nie stara się wystarczająco. Że nie daje z siebie wszystkiego. Każdy rysunek mógł być lepszy, każda kolejna zapisana strona jej własnego opowiadania mogła wzbudzać większe emocje w czytelniku, a każda wyreżyserowana scena z filmu mogła nieść głębsze przesłanie. Dlatego też wciąż szukała, wciąż miała nadzieję, że znajdzie coś w czym jest naprawdę dobra. Coś w czym nie zawiedzie samej siebie, a także inny. Najgorsze jednak było to, że niedoskonałość widziała także w ludziach. Mimo, iż starała się nie zwracać uwagi na wady innych, bo przecież sama także owe posiadała, nie mogła się wyzbyć uczucia rozczarowania. Ale to nie ludzie ją rozczarowywali, to ona rozczarowywała samą siebie, nie potrafiąc wyzbyć się uprzedzeń. Ta właśnie cecha spowodowała, że już dość dawno temu zwątpiła, że znajdzie swoją drugą połówkę. Każdy chłopak, z którym się spotykała w pierwszym momencie budził w niej wszystkie pozytywne emocje. Sprawiał, że chciała, aby to on był tym jedynym. Jednak potem do głosu dochodził rozum i wytykał błędy każdego chłopca. Pojawiały się pytania, na które nie można było uzyskać odpowiedzi, nie aranżując kolejnego spotkania. Nigdy jednak do takiego nie dochodziło, gdyż strach przed rozczarowaniem był zbyt wielki. A co jeżeli to nie ten? -było pytaniem, które wykluczało każdego kolejnego kandydata. Kiedyś dom był dla niej bezpieczną przystanią, której nie chciała opuszczać. To właśnie tam miała w przyszłości wracać z uśmiechem na twarzy, wspominając wszystkie piękne chwile z przeszłości. Kiedy uległo to zmianie? W którym momencie młoda księżniczka zaczęła traktować dom jako hotel. Miejsce, w którym tylko i wyłącznie sypiała. Takie, z którym nie warto było budować już ani jednego wspomnienia więcej. Kiedy bardziej pragnęła ucieczki z domu, niż tęskniła za powrotami do niego. Czy to za sprawą intruza? Innej księżniczki, którą wszyscy byli zachwyceni, wokół której nawet jej rodzice skakali spełniając każde jej życzenie. Zła królowa wielokrotnie próbowała się jej pozbyć, jednak każdy kolejny sposób zawodził. Zatrute jabłko okazało się zbyt słabą bronią, tak samo jak zatrute wrzeciono. Gdy zawiódł też wynajęty przez nią łowca, postanowiła, że będzie ją ignorować. Okazało się to jednak niezwykle trudne, bo księżniczka wkradła się do jej życia pozostając nieodłącznym jego elementem. Czy ta inna księżniczka rzeczywiście była jej wrogiem? Może istniał jakiś sposób, aby żyły razem w zgodzie w tym wielkim zamku. A co jeżeli zła królowa na siłę przypisywała jej rolę demona, który rujnuje jej życie? Może już wtedy w serce złej królowej wkradła się zazdrość, bo ta inna księżniczka potrafiła dostać to, co chciała i była szczęśliwa. Bo nie bała się walczyć i mimo kłód, które zła królowa rzucała jej pod nogi, była tam gdzie chciała być i robiła to, co powodowało, że na jej twarzy pojawiał się uśmiech. Miała to, czego królowej brakowało odwagę do podejmowania trudnych decyzji, bo jak wiadomo niektóre podejmuje się łatwiej od innych. Ale z konsekwencjami wynikającymi zarówno z tych pierwszych, jak i tych drugich trzeba żyć. Może nie była podła, tylko zła królowa na siłę starała się uczynić z niej negatywny charakter w swoich oczach, a także w oczach innych, jednocześnie czyniąc z siebie złego bohatera tej bajki.

Zła królowa była naprawdę zła, zła do szpiku kości. Szczerze nienawidziła, nigdy nie wybaczała, nigdy też nie prosiła, ani nie przepraszała. Zatraciła to, co w życiu najważniejsze, zatraciła samą siebie. Kiedyś często powtarzała, że można rozczarować kogokolwiek, że można rozczarować każdego, ale nie można rozczarować siebie i mimo, iż chciała wierzyć, że tak właśnie postępuje, zgodnie ze sobą, z tym co wewnątrz niej. Rozczarowała nie tylko każdego, ale rozczarowała przede wszystkim siebie. Nawet nie próbując nie miała szansy osiągnąć tego, o czym marzyła. Tego, co wierzyła, że sprawi, że będzie prawdziwie szczęśliwa. Twierdziła, że nienawidzi ludzi, że zdolni są oni tylko do kłamstwa i oszustwa, krzywdząc siebie wzajemnie. Jednak prawdziwą nienawiścią darzyła siebie, nikt nie nienawidził jej bardziej niż ona sama siebie. Wielu miało nadzieję, że serce złej królowej ponownie może zacząć bić, gdy pozna mężczyznę, gdy się zakocha. Jej przyjaciele sprowadzili księcia z niezwykle odległego królestwa. Wysokiego blondyna o błękitnych oczach. Zaprawionego w boju, odważnego, czego dowodem były blizny, które nosił na ciele. Mężczyznę, w którym podkochiwała się jako dziewczynka, gdy on był chłopcem. Jej pierwszą miłość. Zrobili to, ponieważ wierzyli, że pierwsza jest tą najważniejszą. Przez chwilę widzieli iskierki radości w oczach królowej, zmianę w jej postawie, a także szczęście wręcz malujące się na jej twarzy. Mogło się wydawać, że wszystko się ułoży, że będzie tylko i wyłącznie lepiej. Jednak królowa uciekła zostawiając księcia samego w wielkim holu, biegła ile tylko miała sił w nogach. Łzy ciekły jej po policzkach, słone kropelki lądowały na ziemi, znacząc drogę do jej sypialni. Zamknęła się tam i nie wychodziła z niej przez trzy dni. Nikt nie potrafił zrozumieć zachowania złej królowej, nikt nie potrafił znaleźć wyjaśnienia jej zachowania. Czyżby miłość okazała się niewystarczająca? Czy miłość może okazać się niewystarczająca? Ktoś kiedyś słyszał, że zła królowa już parę lat wcześniej spotkała się z księciem, spotkanie to zawierało romantyczny element, pocałunek w samym środku jego królewskich ogrodów w ulewnym deszczu. Jednak wizyta królowej na zamku wybranka zakończyła się epicką kłótnią, obok ulewnego deszczu pojawiły się pioruny, słuchać było raz po raz przerażający huk, a niebo co chwilę przecinał jasny błysk. Można przypuszczać, że przyczyną takiego biegu wydarzeń było spotkanie dwóch wyjątkowo silnych i wybuchowych charakterów. Oboje niezwykle uparci, oboje skrywający w sobie wiele sprzecznych emocji, byli niczym bomba ze spóźnionym zapłonem. Kochali zbyt mocno, pragnęli zbyt bardzo.

Zła królowa chciała wierzyć, że przyjdzie dzień, w którym będzie mogła być bohaterką. Nie ważne, że będzie nią tylko na jeden dzień. Że tylko przez jeden dzień będzie mogła być szczęśliwa. Że strach i wszelkie obawy znikną, ale tylko na jeden dzień, a ona będzie tego dnia prawdziwie wolna. Będzie potrafiła ponownie oddychać. Nadejdzie dzień, w którym zostanie ocalona. Kiedy nikt nie nazwie jej złą królową, pozbawioną serca tyranką. A poddani krzycząc: „Niech żyje królowa!” tak naprawdę nie będą myśleli: „Jest dokładnie tak jak tego chciałaś.” Zupełnie jakby mówili: „Nie walczymy, bo w tej walce nie mamy szans, jednak wiedz, że nigdy nie zapomnimy jak osiągnęłaś to, co osiągnęłaś.” Nie będzie słów wybaczenia, nie będzie żadnych słów w ogóle. Sama zła królowa wiedziała, że nigdy nie będzie w stanie sobie tego wybaczyć. Że to, co utraciła, utraciła już na zawsze. Zaufanie poddanych, bliskich. Wciąż jednak wierzyła, że przyjdzie dzień, gdy będzie prawdziwą królową ze swoim wybrankiem. Osobą, która będzie o nią walczyć, ofiaruje jej coś stałego, coś co do tej pory było nieosiągalne i wydawało się być zbyt wygórowanym życzeniem. Że będzie w stanie zmienić czyjeś życie, tak jak zawsze marzyła, że uczyni to nim umrze. Przecież ta historia nie może się kończyć w taki sposób. Przecież nawet zły bohater zasługuje na szczęśliwe zakończenie, na drugą szansę, aby nie być już dłużej samotnym. Aby odzyskać wiarę, by nie stać już dłużej w miejscu. Zła królowa ponad wszystko chciała wierzyć, że „najlepsze dopiero przed nią”.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>